Odnotowuję tutaj swoje jazdy na rowerze

Robert jeździ...

Dwie zapory

  • DST 70.43km
  • Czas 03:06
  • VAVG 22.72km/h
  • VMAX 46.00km/h
  • Sprzęt Kross Level A4
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 17 lipca 2011 | dodano: 17.07.2011

Dziś wpadłem na pomysł, by pojechać nad jezioro Goczałkowickie.
Jak sie nie mylę, jeszcze tam w tym roku nie byłem.
Upał masakryczny, troche wiało, ale to chyba dobrze.
Bez wiatru dłuższa jazda byłaby niemożliwa.

Była droga szutrowa przez las... © robd


... była też asfaltowa © robd


Zbocze zapory porośnięte kwieciem © robd


Na zaporze © robd


Chyba tylko oni cieszyli się z wiatru... © robd


Okulary - artystycznie ;) © robd


Drogę powrotną poprowadziłem druga zaporą, na Zbiorniku Łąka, też po to by moc dać taki tytuł wpisu ;)

Zapora na zbiorniku Łąka © robd


Staw... © robd


Blisko domu zwinęli mi asfalt... © robd


...i zakazali jechać dalej ;( © robd



Kategoria (50-75km) L

Troszkę Czech...

  • DST 39.59km
  • Czas 01:47
  • VAVG 22.20km/h
  • VMAX 44.20km/h
  • Sprzęt Kross Level A4
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 13 lipca 2011 | dodano: 13.07.2011

Dzisiaj pogoda do jazdy niby fajna. Jednak dopiero na otwartej przestrzeni dawał popalić wiatr, który skutecznie odbierał ochotę na jakąś dalszą jazdę. Postanowiłem pojechać przez Czechy do Zebrzydowic, a potem zobaczyc co dalej.
Okazało się, że z Zebrzydowic skierowałem się już do domu, nie chciało mi się już walczyć z wiaterkiem.

Na ścieżce rowerowej po stronie czeskiej © robd


Bilans płynów ustrojowych... © robd


Jakiś staw... © robd


Drewniany kościół w Dolnich Marklovicach (CZ) © robd


Przez las.... © robd


Ostania fotka zrobiona w warunkach ekstremalnych prawie. Podjechałem, wyciągam aparat i cykam. Widzę kątem oka jak z budki nieopodal wychodzi jakiś gostek w jasnoniebieskiej koszuli i czarnych spodniach, z pasem skórzanym z zatkanym w nim gazie. Całkiem głupi to nie jestem, i pomimo rozchełstanej koszuli i braku jakiejkolwiek czapki czy bluzy, pojmuję, że to jakiś cieć/ochroniarz/pilnowacz. Po dynamicznym kroku i gestykulacji z daleka widzę, że będzie jazda. Docykałem foty, chowam aparat a gośc wali mi tekst, składający się z nie tylko salonowych zwrotów, żebym spadał. Proszę (jeszcze grzecznie) by się uspokoił i grzeczniej ze mną rozmawiał. Próbuje wytłumaczyć, że od jakiegos czasu (jak sie nie mylę 2005) nie obowiązuje już zakaz fotografowania w formie takiej , jak obowiązywał za czasów młodości jegomościa. Facet dalej swoje i proporcje słówek salonowych w stosunku do rynsztokowych znacznie maleją... Dość! Pytam, co ty za kowboy jestes? gdzie masz jakieś onakowanie, że ważny tu jesteś? W jaki sposób zwracasz mi uwagę, że robię coś co wg ciebie nie jest OK. Proponuję, że pódziemy do jego budy i on zadzwoni po policję, a ja po jego przełożonego. Przy budce rzuca jeszcze żebym juz odjechał, wchodzi do budki i zamyka się od środka i nie ma zamiaru wyjść dyskutować dalej. Olałem go i do domku... W trakcie jazdy rozmyślałem trochę, że są ochroniarze i "ochroniarze". Pierwsi, z całym dla nich szacunkiem, wykonują swą robotę najlepiej, jak tylko potrafią, natomiast ci drudzy pracują chyba tylko po to by podnieść swoje ego. Mundur, czarne okulary, słuchawka w uchu i łapska szeroko, jak od noszenia telewizorów.
Poniżej fotka obiektu, którego tak pilnie strzegł...

Największa inwestycja w polskim górnictwie od 20 lat © robd



Kategoria (25-50km) M

Nad Gichtę...

  • DST 63.90km
  • Czas 02:55
  • VAVG 21.91km/h
  • VMAX 46.20km/h
  • Sprzęt Kross Level A4
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 12 lipca 2011 | dodano: 12.07.2011

Dziś pogoda znacznie lepsza niż wczoraj.
W zwiazku z tym wybrałem się w jedną z ulubionych trasek, nad staw Gichtę, lekko zmodernizowaną ze względu dojazd po Ine.
Najpierw testowałem nawierzchnię (miodzio!) drogi technicznej przy A1.

Droga techniczna przy autostradzie © robd


Przejazd przez lotnisko i kwadrans obserwacji szybowców.

Szybowce startowały... © robd


... i lądowały © robd


Potem przez las na Gichtę...

Droga przez las... © robd


... i nad stawem © robd


Bela słomy w zachodzącym słonku © robd



Kategoria (25-50km) M

Po okolicy...

  • DST 23.85km
  • Czas 01:07
  • VAVG 21.36km/h
  • VMAX 40.30km/h
  • Sprzęt Kross Level A4
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 11 lipca 2011 | dodano: 12.07.2011

Dziś postanowiłem dać jeszcze napędowi szansę się wykazać.
Założyłem najkrótszy (najmniej wyciągnięty łańcuch) i udałem się na testy.
Poprawa o jakieś 8,259 %. Werdykt zapadł. Części zamówione.
Potem po Inę. Jazda przypominała zabawę z deszczem w kotka i myszkę :)
Jechałem i obserwowałem prze lewe ramię burzę, nie tak daleko ode mnie. Udało się.
Potem wjechałem na teren, gdzie jakiś czas wcześniej popadało. I znowu się udało ;)

To nie jest wg. mnie pogoda rowerowa © robd


Na skraju lasu... © robd


Droga w las.... © robd


Deszcz był tu przede mną... © robd



Kategoria (0-25km) S

Po okolicy...

  • DST 58.66km
  • Czas 02:33
  • VAVG 23.00km/h
  • VMAX 43.10km/h
  • Sprzęt Kross Level A4
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 10 lipca 2011 | dodano: 10.07.2011

Do południa, póki jeszcze Ina spała po pracy, wyskoczyłem na wycieczkę.
Dzisiejsza jazda upewniła mnie w przekonaniu, że napęd dożywa swego żywota ;(
No cóż, prawie 15000km, jazda "na dwa łańcuchy", różne nawierzchnie no i moje ...kilkadziesiąt kilo dały mu nieźle popalić ;)
Pora sie rozejrzeć za czymś nowym, choc myślałem że do zimy dociągnie.
Dzisiejsze foty ukazują tylko drogi, którymi jechałem.

Dziś wszystkie fotki przedstawiają drogi po których jechałem... © robd


...skrajem lasu © robd


...było asfalcikiem... © robd


... no i tak... © robd




Kategoria (50-75km) L

Po okolicy...

  • DST 62.97km
  • Czas 02:42
  • VAVG 23.32km/h
  • VMAX 45.10km/h
  • Sprzęt Kross Level A4
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 9 lipca 2011 | dodano: 10.07.2011

Udało mi się wyskoczyć pod wieczór.
Najpierw do kumpla po płytę, trochę posiedziałem i potem zaczęło brakować czasu ;)
Ogólnie nie najlepiej mi się jechało, przerzutki nie chciały mnie słuchać, brakowało prądu w nodze, wiało...
Potem już było znacznie lepiej, końcówka dość mocna (za względu na porę).
W czasie wyjazdu stwierdziłem, ...że napęd pomału się kończy ;(

Ledwo zdążyłem na zachód... © robd


...bo wcześniej za długo oglądałem balon © robd


Łabędzie na tle zachodu © robd



Kategoria (50-75km) L

Po okolicy...

  • DST 61.74km
  • Czas 02:58
  • VAVG 20.81km/h
  • VMAX 42.50km/h
  • Sprzęt Kross Level A4
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 6 lipca 2011 | dodano: 06.07.2011

Dziś wreszcie zza chmur wyszło słońce oznajmiając koniec pory deszczowej (mam nadzieję).
Po raz pierwszy od powrotu znad morza udało mi się ruszyć.
Wyrwałem jak pies spuszczony z łańcucha, zresztą co się dziwić, chyba każdy ma takie samo uczucie po dłuższym czasie bez jazdy.
Zapędy moje już po chwili troszkę powstrzymał jakiś stalowy potwór, który stanął mi na drodze. Tzn. poruszał się, ale za to w tempie żółwim.

No, nie wyprzedzisz dziada... © robd


Jazda po okolicy i na koniec po Inę do pracy.

The motylek © robd


Kfiat wodny ;) © robd


Strażnik stawu © robd


Sielsko... © robd


... i w drugą stronę. © robd



Kategoria (50-75km) L

Nadmorski Park Krajobrazowy - Dzień 7

  • DST 22.16km
  • Czas 01:26
  • VAVG 15.46km/h
  • VMAX 32.60km/h
  • Sprzęt Kross Level A4
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 29 czerwca 2011 | dodano: 03.07.2011

Dziś już nasz ostatni dzień pobytu na wybrzeżu. Troszke nam smutno, ale ogólnie jesteśmy zadowoleni.
Postanawiamy iść za ciosem i do samego końca wykorzystać nasz pobyt tutaj.
Do południa plażowanie, po południu wypad z rowerami do Łeby.

Dzień zaczynamy od plażowania © robd


W Łebie kierujemy się w stronę Słowińskiego Parku Narodowego.
Nie udało się nam dotrzec w to miejsce w zeszłym roku, teraz to naprawimy.
Trasę od wejścia do parku do końca pokonujemy z małym tylko przystankiem przy wyrzutni rakiet, żeby przekonać się, czy ceny biletów, o których słyszeliśmy są faktem.
Tak, 14zł za twarz (!).
Jedziemy dalej. Docieramy do wydm, gdzie spędzamy dreptając po piasku około dwie godziny.

Strzeżony parking rowerowy u stóp wydm (5zł/szt) © robd


My... © robd


Jest co focić ... © robd


Panorama Ruchomych Wydm © robd

Tutaj większa.

Wydawało to mi się trochę podobne do... Giewontu © robd


Wszędzie dużo, dużo piasku... © robd


...nawet całe góry © robd


Focę pustynię... © robd


Moczę nogi... © robd


Droga do wyjścia... © robd


Ostatnie, pamiątkowe z wydm © robd


Po opuszczeniu Słowinskiego Parku Narodowego kręcimy się po Łebie, zjadamy lodzika, ogladamy najstarszy dom (1723 r.) oraz ruiny koscioła św.Mikołaja (1357 r.). Potem rowery na auto i powrót.

Ruiny kościoła św.Mikołaja (1357r.) © robd




Pare słów podsumowania naszego nadmorskiego wypadu.
Uważamy go za bardzo udany.
Przejechane ok. 300 km, plażowanie, kąpiele, spacery brzegiem morza, zachody słońca - słowem komplet.
Wszystko uwiecznione na setkach fotek, które będzie można ogladać w deszczowe , jesienne wieczory.
Pogoda dopisała znacznie lepiej niż w zeszłym roku.
Teraz pozostaje wrócić do szarej codziennosci. Oj... to będzie bolało.


Kategoria (0-25km) S

Nadmorski Park Krajobrazowy - Dzień 6

  • DST 20.90km
  • Czas 01:24
  • VAVG 14.93km/h
  • VMAX 43.60km/h
  • Sprzęt Kross Level A4
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 28 czerwca 2011 | dodano: 02.07.2011

Dzisiejszy dzień był przeznaczony głównie na relaks i odpoczynek po wczorajszej wyprawie.
Pogoda od rana sprzyjała. Wyskoczyliśmy na rowerach do pobliskiego Ostrowa, a właściwie to już do Karwi na plażę, by uniknąć tutejszych tłumów. Było tylko trochę mniej ludzi.

Rowery na plaży... © robd


Największa atrakcja tego dnia czekała na popołudnie.
Od paru dni nosiliśmy się z zamiarem wypożyczenia roweru i spróbowaniu czegoś innego.
Heh.. ciekawie brzmi ;)
Nie była to zwykła maszyna, tylko 2 rowery w 1, pewnie ze względu na oszczędność kół.

Największa atrakcja dzisiejszego dnia... © robd


Ina próbuje solo... © robd


...tu już cała drużyna ;) © robd


Wcale wbrew pozorom nie była to łatwa jazda.
Niesynchronicznie ustawione pedały, zwrotność tira, zarypista geometria.
Ale do opanowania ;)

Po opanowaniu sprzętu rozwijalismy już niezłe prędkości... © robd




Tradycyjnie wieczorny spacer na plażę © robd


Dopiero co wróciłem za Szwecji ;) © robd




A tutaj trasa pokonana na tandemie:


Kategoria (0-25km) S

Nadmorski Park Krajobrazowy - Dzień 5

  • DST 126.23km
  • Czas 07:01
  • VAVG 17.99km/h
  • VMAX 42.90km/h
  • Sprzęt Kross Level A4
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 27 czerwca 2011 | dodano: 01.07.2011

Jeszcze przed wyjazdem nad morze myśleliśmy o naszej niedokończonej wyprawie na Hel z ubiegłego roku.
Żal nam wtedy było,że nie udało się dojechać do końca. Postanowiliśmy, że jak tylko będzie możliwość, to zrealizujemy ją w tym roku.
Szamani zapowiadają dużo słabszy wiatr i nieco cieplej, potwierdzają to prognozy w necie.
Decyzja - pobudka rano i ruszamy.
Ale jest "mała" zmiana planu.
Jedziemy nie na Hel, lecz do Trójmiasta i stamtad tramwajem wodnym na Hel.
Plan nieco ambitny (jak się potem okazuje), rejs o godz.15, musimy tam dotrzeć conajmniej 15 min przed czasem (ze względu na zakup biletów).
Początkowo wydaje się, że to nie problem, jednak czas ma to do siebie, że zawsze go brakuje.
Zwłaszcza jak się co rusz zatrzymujemy i robimy foty ;)

Ruszamy niespiesznie do Władysławowa "od zaplecza", potem znaną już nam ścieżką rowerową i bez problemu docieramy do Pucka.
Tam posilamy się McLodem i kierujemy się w stronę Rzucewa. Troszkę zbaczamy z kursu (tracąc cenne minuty), ale za to trafiamy na plażę na Klifie Rzucewskim. Warto było.

Malownicza ścieżka - Kępa Pucka © robd


Plaża na Klifie Rzucewskim © robd


Po małym kluczeniu odnajdujemy właściwą drogę i docieramy do Rzucewa.

Rzucewo - Zamek Jan III Sobieski © robd


Rzut okiem na zamek i w drogę. Następny przystanek Rewa. Zobaczyliśmy cypel, który oddziela cieplejsze wody Zatoki Puckiej od chłodniejszych Zatoki Gdańskiej. Podoba mi się urocza plaża nad Zatoką Pucką.
Zaczynamy powoli zauważać szybko upływający czas. Rezygnujemy z ciepłej przekąski, by udac sie jak najszybciej w kierunku portu w Gdyni.

Cypel Rewski © robd


Rewa - plaża od strony Zatoki Puckiej © robd


Docieramy do Gdyni. Niewiele ponad pół godzinki na Skwerze Kościuszki. Próbujemy wykonać fotki - liczba ludzi powala. Do tego ciasno, muszę się posiłkować fotkami panoramicznymi by objąć swym obiektywem okręty.

Gdynia - pomnik na Skwerze Kościuszki © robd


Chyba najbardziej rozpoznawalne polskie okręty - ORP Błyskawica... © robd


... Dar Pomorza © robd


Ok.13.30 ruszamy w stronę Sopotu. Nie znamy dobrze drogi. Mamy jakiś plan Trójmiasta, ale każdorazowe jego otwieranie i szukanie naszej pozycji pożera cenne nasze minuty. Postanawiamy kierować się instynktem. Najpierw jedziemy promenadą nadmorską i wydaje się być calkiem fajnie do czasu... kiedy się kończy petlą. Później schodami w górę, docieramy do Rezerwatu Przyrody Klif Redłowski, tam przez las, nieźle pod górkę. Wydostajemy się w koncu z lasu, sprawdzam na planie nasze położenie i czas. Szacuję, że do pokonania mamy jakieś 8 km - jest po 14. Dramat.
Decydujemy, że dojedziemy do głównej drogi i jeżeli tam nie będzie ścieżki rowerowej, to lecimy drogą.
Po głowie zaczynają juz na poważnie krążyć myśli, że nie damy chyba rady i wtedy pozostanie nam powrót do Władysławowa pociągiem. Brrr...
Dopadamy ścieżkę przy Alei Zwycięstwa i zaczyna się ostra jazda.
Wpadamy na Plac Zdrojowy - widać na jego końcu molo, zdążyliśmy! Pozostaje przebić się przez tłum.
Kupujemy bilet i mustrujemy się na nasz statek. Tam dopiero odpoczywamy i dochodzimy do siebie ;)
Nie zdążyliśmy nic zobaczeć, porobić jakiś sensownych fotek, a przede wszystkim zjeść ;(
Ale i tak jestesmy zadowoleni.

Wejście na sopockie molo © robd


Chyba jedna z najsłynniejszych polskich plaż... © robd


Przybywa nasz dalszy środek transportu... © robd


Wtem atakują nas piraci! © robd


Uff.. udało się, namówiliśmy ich, żeby rabowali bogatych gości hotelowych © robd


Rowerki podróżują pod pokładem... © robd


...a my na rufie © robd


Wejście do portu Hel, tu kończymy podróż tramwajem wodnym © robd


Po zejściu na ląd udajemy się w pierwszej kolejności uzupełnić utracone kalorie. Batonik i nektaryna spożyte na statku nie były w stanie zaspokoić głodu, ale zakryły dno żołądka ;)
Potem chwila kręcenia się po Helu i powrót ścieżką rowerową wzdłuż Półwyspu.

Latarnia © robd


An-2 na sportowym lotnisku k.Jastarni © robd


Zachód słońca obserwujemy z klifu nieopodal naszej bazy w Rozewiu © robd



Kategoria (pow. 100km) XXL