Polowanie na żaby
-
DST
21.91km
-
Czas
01:05
-
VAVG
20.22km/h
-
VMAX
50.80km/h
-
Sprzęt Kross Level A4
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pogoda dziś nie za bardzo zachęcała do wyjscia na rower.
Jednak postanowiliśmy się przejechać choć trochę.
Dotarliśmy nad stawy k.Pawłowic i zaczęło się...
Rzeź niewiniątek!!! Oczywiście polowanie bezkrwawe.
Osoby o słabszych nerwach mogą śmiało oglądać zdjęcia, nie są drastyczne ;) 
Pierwsza z mieszkanek stawu k. Pawłowic
© robd
To pewnie jej siostra
© robd
Ina również foci żabki ;)
© robd
To jeszcze drugą siostrę tej pierwszej
© robd
I na końcu ich brat ;)
© robd
Tak, jak przewidywaliśmy zaczęło się mocniej chmurzyć i deszcz wisiał w powietrzu.
Wróciliśmy do domu.
I tą alejką pojechaliśmy dalej...
© robd
Ina testuje nową dróżkę w lesie
© robd
The mak
© robd
Kategoria (0-25km) S
Po okolicy i po Inę
-
DST
21.27km
-
Czas
01:00
-
VAVG
21.27km/h
-
VMAX
45.80km/h
-
Sprzęt Kross Level A4
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś miałem tylko około godzinki wolnej i wybrałem się po Inę troszkę okrężną drogą ;)
Kategoria (0-25km) S
MuNK (part 2)
-
DST
32.73km
-
Czas
02:08
-
VAVG
15.34km/h
-
Sprzęt Kross Level A4
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kurczę, ostatnio ciągle mi brakuje czasu.
Nie skrócili czasem doby ? Bo nie ogladałem ostatnio wiadomości.
Zapowiadana druga częśc relacji z Mityngu u Niezależnych Kajmanów.
Pobudka rano, zgodnie z nocnymi ustaleniami. Wydawało mi się, że spałem tylko kwadrans ;)
Wychodzę z namiotu, patrzę i oczom nie wierzę... Bikestatowicze siedzą w kręgu, jak przy ognisku i dyskutują.
Wygladało jakby się w ogóle nie kładli spać, jednak zaprzeczają, wstali wcześniej. Uff...
Na śniadanie mały basen wspaniałego twarożku ze szczypiorkiem i rzodkiewką. Poranna kawka, przebieranie i gotowi na nowe wyzwania.
Pierwszym etapem była zapora w Porąbce, ponieważ wczoraj się spieszyliśmy i nie było fotek.
Dzis nadrabiamy.
Widok z zapory w Porąbce na Jezioro Międzybrodzkie
© robd
Kolejny etap, to najbardziej chyba znane współczesne ruiny - Kozubnik, a właściwie to co po nim zostało.
Ela przywiodła nas do Kozubnika...
© robd
Piotr przedstawia nam część jego historii, słuchamy z ciekawością.
...a Piotr opowiedział jego historię.
© robd
Jeden z budynków Kozubnika
© robd
Zjazd w dół i przemieszczamy się w kierunku Wielkiej Puszczy.
Ech... kolejne miejsce, które urzeka nas swym pięknem. 
Ekipa BS przecina Wielką Puszczę
© robd
Jedziemy, rozmawiamy, podziwiamy, focimy aż do miejsca odpoczynku przed kolejnym wyzwaniem.
Przełęcz Beskidek.
Może nie brzmi strasznie, ale na żywo robi potężne wrażenie. Wdrapaliśmy się na podobno jeden z najtrudniejszych podjazdów w okolicy. Krzyśkowi było jednak mało i ostatni, najbardziej stromy odcinek pokonał... 4 razy (!). Szacun.
Czekamy na przełęczy na Krzyśka...
© robd
...który wjeżdża ostatni, stromy odcinek....czwarty raz z rzędu!!!
© robd
Ostry i szybki zjazd w dół, obieramy kierunek na kaskade Rzyczanki. 
Rzyczanka...
© robd
Przemek postanowił schłodzić opony
© robd
Oglądaliśmy wielokrotnie to miejsce na fotach Eli i Piotra. Jednak na żywo, to jest to! Z otwartymi ustami podziwiamy to dzieło natury.
Docieramy do sławnej już Kaskady Rzyczanki
© robd
Widoki powalające
© robd
Nic dziwnego, że wszyscy uwieczniają
© robd
Niektórzy pozują do słitfoci ;)
© robd
Stąd się rozpędzę i tam wyląduję, a Ty Elu mnie filmuj tylko nie faluj ;)
© robd
Przemek foci
© robd
Ech... pięknie tam
© robd
Wypoczywamy. Niebo jeszcze ładne...
© robd
W oddali słychać pierwsze odgłosy nadchodzącej burzy. Z początku nie wygląda groźnie, jednak z minuty na minutę pogoda dramatycznie pogarsza się.
Parę minut później już mniej fajne...
© robd
Pogoda załamuję się w parę minut
© robd
Dopada nas potężna burza. Udaje się nam dostać 6-osobową grupą pod wiatę przystanku autobusowego, gdzie spędzamy ... około dwie godziny ulewy, grzmotów, gradobicia, znów ulewy, znów gradobicia i tak w kółko. Pozostała część grupy jest jak się później okazuje kilkadziesiąt metrów od nas.
Sytuację pogarsza fakt utraty sygnału wszystkich sieci gsm. Jednak Piotrowi udaje się w końcu zdzwonić z Marcinem, który rusza w odsieczą. Przyjeżdża samochodem i zabiera nas z rowerami, abyśmy mogli zdążyć do domu, ponieważ Ilona ma zobowiązania wobec swego pracodawcy (dyżur od 19). W drodze pomagamy zlokalizować Iwonę. Docieramy do domu na czas, przemoczeni ale zadowoleni.
Potem w wieczornej rozmowie z Piotrem ze zgrozą dowiaduję się o wydarzeniach, jakie miały miejsce już po naszym odjeździe. Elu i Andrzeju życzymy szybkiego powrotu do formy!
W tym miejscu chciałbym podziękowac wszystkim, którzy tam byli, których udało się poznać i świetnie spędzic czas. Wróciliśmy do domu naładowani pozytywną energią, która pewnie wystarczy nam na jakis czas.
Szczególne podziekowania należą się Eli i Piotrowi za zaangażowanie w zorganizowanie takiego przedsięwzięcia.
WIELKIE DZIĘKI.
Kategoria (25-50km) M
MuNK (part 1)
-
DST
46.22km
-
Czas
02:44
-
VAVG
16.91km/h
-
VMAX
55.90km/h
-
Sprzęt Kross Level A4
-
Aktywność Jazda na rowerze
W końcu udało się znaleźć czas na dokonanie wpisu z NIESAMOWITEJ imprezy, w której mielismy zaszczyt wziąć udział. Niestety życie, to nie sam rower i BS. A szkoda ;)
Ze zniecierpliwoeniem odliczaliśmy dni, a potem godziny pozostające do spotkania.
W piątkowy wieczór już wszystko przygotowane...
Pobudka w sobotę pakowanie auta i w drogę... wreszcie!
Kiedyś byliśmy w tamtych stronach samochodem, teraz cieszyliśmy się bardzo, bo mieliśmy okazję zwiedzić okolicę na rowerach.
Ale chyba nie to było najważniejsze, ważniejsze było, że bedziemy mieć okazję poznać innych z BS.
Wbrew naszym obawom okazało się, że dotarliśmy jako pierwsi.
Po przywitaniu z Gospodarzami i wypakowaniu rowerów, zaczęli przybywać pozostali usczestnicy tego sławnego już w tej części Europy zlotu.
Przybywają kolejni uczestnicy - Przemek i Mariusz
© robd
W centrum dowodzenia robiło się coraz bardziej gwarno...
© robd
Powitania, kawka, przebieranie się i zbiórka do wyjazdu.
Pierwszy nas cel wycieczki, to wizyta w Elektrowni Żar, którą dla nas załatwił Piotr.
Ekipa BS w drodze do Elektrowni Żar
© robd
W oczekiwaniu na wejście można już podziwiać piękno okolicy
© robd
Troszkę sprzętu...
© robd
Po niej przyszła pora kolejny punkt wycieczki.
Żar z nieba i Żar do zdobycia.
Każdy zaczął wspinaczkę w swoim tempie.
Jechałem raz przyspieszając, to zwalniając, bądź całkowice się zatrzymując by uwiecznić walczących bikerów albo widoki.
Musimy się znaleźć gdzieś tam w górze...
© robd
W czasie podjazdu było gdzie zawiesić wzrok
© robd
Rafał pnie się w górę
© robd
"Na kole" siedzą mu Ilona z Piotrem...
© robd
Lotnisko umiejscowione na zboczu góry
© robd
Na górze czekała na nas niespodzianka. Ela udekorowała każdego zdobywcę szczytu własnoręcznie wykonanymi pamiątkowymi medalami. Jak się okazalo, dla prawie wszystkich był to pierwszy medal zdobyty za kręcenie korbami ;)
Każdy został udekorowany - tu Piotr dumnie prezentuje swoje trofeum
© robd
Kto żyw dobył aparatu i oddał się wykonywaniu fotek. Ech... było na co popatrzeć.
Wreszcie, po pokonaniu podjazdu podziwiamy - widok w stronę północną...
© robd
... i południową
© robd
Panorama z góry Żar
© robd
Tu większa.
Po seriach fotek zasiedliśmy w jednej z knajp na zimny "izotonik" i co nieco na ząb.
Ekipa BS opanowała całą knajpę
© robd
Z oddali zaczęły napływać niepokojące dźwięki i błyski, jakby to nam robiono foty.
Pamiątkowa fotka i szybki zjazd do naszej bazy.
Tam przy wspaniałym, gorącym bigosie (Ela)
Ela serwuje potrawę...... zapomniałem nazwy ;(
© robd
, smacznym cieście (Ilona), kawie (samoobsługa) i "izotoniku"(rodzimych browarów) rozpoczęły się rozmowy, wspomnienia i różne opowieści. Nie jest tajemnicą, że w większości na tematy rowerowe ;)
Poderwaliśmy się szybko na wieść, że nieopodal sa ruiny jakiegoś zamku. Hajda na koń i w drogę.
Wypad niezbyt długi, jednak wymagajacy. Za to zjazd miód!
Pniemy się na górę Wołek
© robd
Piotr, Czesław i Mariusz
© robd
Landszafcik
© robd
Off-roadowcy szukali choć kawałka ziemi nie pokrytego asfaltem
© robd
Przyszła pora na część towarzysko-artystyczno-sportowo-konsumpcyjną. Słowem OGNISKO!
Ukoronowanie dnia
© robd
Nie podejmę się opisania, co się tam działo, nie dam rady.
Wymienię tylko kilka kluczowych akcji:
-pamiątkowe, limitowane śpiewniki od Krzyśka
-koncert muzyczny zespołu The Bikestats
-falowanie Eli
-skoki przez pagaj
-stonoga
-mikrofalowanie Eli
-mała próbka możliwości Krzyśka przy "naczynku" z bigosem
Drużyna BS odpoczywa (czynnie) przy ognisku...
© robd
... tu jeszcze w bezruchu ;)
© robd
Wreszcie chyba ku uciesze sąsiedztwa ekipa udała się na w pełni zasłużony odpoczynek.
Wszak jutro drugi dzień ...
CDN...
Kategoria (25-50km) M
Ech... żywioły...
-
DST
53.79km
-
Czas
02:35
-
VAVG
20.82km/h
-
VMAX
54.80km/h
-
Sprzęt Kross Level A4
-
Aktywność Jazda na rowerze
Umówiłem się z kumplem, że dziś pojeździmy trochę razem.
Prognoza pogody zapowiadała piękny, słoneczny dzień.
Początkowo chmurki nawet ładne...
© robd
... nawet całkiem ładne.
© robd
Niestety - myliła się ;(
W drodze do kumpla dopadła mnie burza, przyjąłem na siebie parę litrów wody.
Chcąc nie chcąc musieliśmy przeczekać, przyjęliśmy po "izotoniku" i po burzy zrobiliśmy rundkę po okolicznych miejscowościach.
Widząc nadciągającą kolejną burzę rozstaliśmy się w Zebrzydowicach.
On pojechał do domu, ja pocisnęłem po Inę.
Cały czas nadchodząca burz była "o krok", na szczęście udało się nam dojechać do domu "bez namaczania". 
Stawy w okolicy Zebrzydowic
© robd
Zaczyna się znów robić ciemno...
© robd
... nawet całkiem ciemno a to dopiero 18.00
© robd
Tu już całkiem niemiło, centrum w czasie powrotu z Iną
© robd
Kategoria (50-75km) L
Nad Jezioro Rybnickie
-
DST
69.03km
-
Czas
03:50
-
VAVG
18.01km/h
-
VMAX
46.60km/h
-
Sprzęt Kross Level A4
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po wczorajszej wycieczce nad największy zbiornik wodny w okolicy postanowiliśmy się dziś wybrać nad jezioro nr.2 .
W stronę "tam" jechaliśmy ścieżką rowerową 315.
Osoba odpowiedzialna za oznakowanie tego szlaku powinna popełnić rytualne seppuku.
Mimo, że jechaliśmy już tam kiedyś, to zgubiliśmy się chyba ze 3 razy ;(
Trasa bardzo ciekawa - zjazd, podjazd, zjazd,podjazd... ;)
Powrotna droga dobrze nam znaną trasą, m.in. przez lotnisko.
Budowa autostrady A1 w ślimaczym tempie k. Połomii
© robd
Fontanna - Tropikalna Wyspa w Marklowicach
© robd
Ina nadjezdża...
© robd
Nad jez. Gzyl
© robd
Odcumowany i w rejs...
© robd
Dezet
© robd
Ina foci...
© robd
Lot w tandemie - Gotartowice
© robd
Kategoria (50-75km) L
Nad Jezioro Goczałkowickie
-
DST
52.35km
-
Czas
02:34
-
VAVG
20.40km/h
-
VMAX
54.00km/h
-
Sprzęt Kross Level A4
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po wczorajszym dniu (brrr....) zrobiła się śliczna pogoda.
Z Iną wybraliśmy się nad jezioro.
Przejazd przez Pawłowice trochę utrudniony z powodu odbywających się tam Dni Pawłowic. Potem już bez przeszkód.
W drodze powrotnej tradycyjnie na lody w Strumieniu.
W lesie...
© robd
Czyżby ktoś przyleciał na odbywające się Dni Pawłowic ?
© robd
Żagle na Jeziorze Goczałkowickim
© robd
Na tle gór...
© robd
Like a Croatia ;)
© robd
Panorama Jeziora
© robd
Rynek w Strumieniu
© robd
Strumień - Kościół
© robd
Kilka anten... ;) (Pomysł Iny)
© robd
Kategoria (50-75km) L
Park Pszczyna
-
DST
65.66km
-
Czas
03:08
-
VAVG
20.96km/h
-
VMAX
54.90km/h
-
Sprzęt Kross Level A4
-
Aktywność Jazda na rowerze
Uwaga! Dużo zdjęć (sorki, ciężko było wybrać)
Udaliśmy się dziś z Iną do Pszczyny zobaczyć park ukwiecony rododendronami/azaliami/różanecznikami. Po drodze zmagaliśmy się z wiatrem, nawet w pewnym momencie wątpiliśmy w powodzenie wycieczki. Ale doszliśmy do wniosku, że to chyba jedyna okazja zanim przestaną kwitnąć krzewy, póki jest piękna pogoda i kiedy w dzień powszedni nie ma takiej masy ludzi w parku.
Cel naszej wyprawy - pałac z przylegąjacym parkiem
© robd
Drewniany mostek w Brzeźcach
© robd
Zapora na zbiorniku Łąka
© robd
Ina już w akcji ;)
© robd
Przecudne mostki...
© robd
... wyglądają pięknie o każdej porze roku.
© robd
No i kwiaty, głównie dla nich jechaliśmy...
© robd
Kwiaty.......
© robd
Różne odmiany...
© robd
Rododendrony,azalie,różaneczniki
© robd
To też kwiaty...
© robd
Tu dla odmiany kfiaty ;)
© robd
Niektóre już kończą żywot
© robd
Jeden z dwóch gołębi...
© robd
...tu drugi, które wygrzewały się na słońcu.
© robd
Podobnie robiły kaczki...
© robd
Park cd.
© robd
Ostatnie... z parku
© robd
Na koniec jeszcze pałac bez ludzi ;)
© robd
Na rynku spożyliśmy po lodzie (tradycja)
© robd
Artystka, która chyba zapomniała aparatu i musi się trochę namęczyć ;)
© robd
Widok na jezioro goczałkowickie w drodze powrotnej
© robd
Kategoria (50-75km) L
Karvina
-
DST
51.73km
-
Czas
02:34
-
VAVG
20.15km/h
-
VMAX
43.60km/h
-
Sprzęt Kross Level A4
-
Aktywność Jazda na rowerze
Śmignęliśmy dziś z Iną do Karviny na "točene zmzliny".
Przy zakupie próbowałem nieświadomie zapłacić monetami, które podobno nie są już w obiegu od 4 lat :) Zaraz znalazłem właściwe i nie dopuściłem do skandalu międzynarodowego.
Most Darkov
© robd
Pałac Frystat od strony parku
© robd
Rynek w Karvinie
© robd
Pięknie kwitnie, a do tego jak pachnie...
© robd
Tak się błyszczał po wczorajszym serwisowaniu ;)
© robd
Kategoria (50-75km) L
Serwis i zaległy wpis
-
DST
10.72km
-
Czas
00:41
-
VAVG
15.69km/h
-
VMAX
42.30km/h
-
Sprzęt Kross Level A4
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dziś nie jeździłem, zająłem się serwisowaniem.
Mycie rowerów, mycie i smarowanie łańcuchów i amorów.
Dodaję zaległy wyjazd po Inę do pracy.
Kategoria (0-25km) S





















